Photo by Joey Kyber from Pexels

6 stopni oddalenia, a reputacja.

Podwaliny koncepcji „6 stopni oddalenia” zostały stworzone przez Frigyes Krinthy w 1929 roku w krótkiej powieści „Chains”. Jej głównym założeniem jest spostrzeżenie, że do poznania dowolnej osoby na świecie, dzieli nas tylko sześć kolejnych osób (znajomi znajomych). Przyczyną jest rozwój technologii, dzięki której świat i ludzie są coraz bardziej dostępni. Pomysł ten zapoczątkował wiele eksperymentów mających sprawdzić, jak wdrożenie poszczególnych narzędzi wpływa na komunikację między nami, a dokładniej jak zmniejszają one społeczny dystans, zmieniając świat w globalną wioskę.

Teoria, a praktyka

Przykładem takich badań są symulacje przeprowadzone w latach 60 ubiegłego wieku przez Stanley’a Milgram’a oraz Michael’a Gurevich na Harvardzie i MIT (Massachusetts Institute of Technology). Wykazały one, że wszyscy obywatele USA, są od siebie oddaleni o trzy osoby. Paręnaście lat później, w 2001 roku, badania te zostały odtworzone przez zespół Uniwersytetu Columbia za pomocą e-maili, już dla osób rozsianych po całym świecie. Okazało się, że średnia „odległość” między uczestnikami badania to sześć połączeń. Wynik ten został potwierdzony w 2007, gdy Jure Leskovec i Eric Horvitz wyliczyli podobny wskaźnik po analizie powiązań użytkowników Microsoft Messenger’a.  
Dalszy rozwój technologii i wzrost popularności platform social media spowodował, że w kolejnych latach zaobserwowano gwałtowny spadek wskaźnika społecznego oddalenia.

Facebook

W 2008 roku dane opublikowane przez Facebook’a wskazały, że średnia odległość między użytkownikami tej platformy wynosiła 5,28 połączeń. Natomiast już 3 lata później spadła ona o 10% do 4,74, aby w 2016 roku zmniejszyć się o kolejne 25% do 3,57. Warto zauważyć, że w tym roku Facebook miał już 1,59 miliarda użytkowników (22% globalnej populacji).

Twitter

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku Twittera. Pierwsze badania tej platformy przeprowadziła w 2010 roku firma Sysomos specjalizującą się w monitorowaniu social media. Średnia społeczna odległość między 5,2 miliarda użytkowników została obliczona na poziomie 4,67. Analiza pokazała, że około 50% użytkowników Twittera jest od siebie oddalonych zaledwie o cztery osoby. Zatem przeciętny użytkownik po skontaktowaniu się z każdą osobą w pięcioosobowym łańcuchu (przyjaciel, przyjaciela, przyjaciela itd.), dotrze do 83% wszystkich użytkowników tej platformy. Dodając jeszcze jeden poziom dosięgniemy, aż 96% zarejestrowanych na Twitterze osób. Co ciekawe, w innym badaniu tej samej platformy, na znacznie mniejszej grupie 1.500 aktywnych użytkowników, naukowcy wyliczyli średnią odległość na poziomie 3,4.

LinkedIn

Od 2014 roku dostępna jest funkcjonalność LinkedIn pokazująca jak daleko jesteśmy od osoby, której profil oglądamy. Niestety nie udało nam się znaleźć dokładnych badań tej platformy. Jeśli jednak uznamy, że LinkedIn nie bez powodu grupuje osoby w trzy poziomy oddalenia (kontakty bezpośrednie, drugiego stopnia i trzeciego stopnia), to wszystko wskazuje na to, że portal uważa, że średnia odległości między jej użytkownikami, zbliża się nieubłagalnie do 3 połączeń. Na potwierdzenie tej tezy musimy jednak poczekać na oficjalne badania.

Marka osobista

Firma to ludzie. Bez względu na poziom w organizacji, zarówno dyrektor, jak i magazynier funkcjonują w otoczeniu – społeczeństwie. Zgodnie z badaniami przedstawionymi powyżej, społeczeństwo to jest coraz bardziej powiązane ze sobą, a wiadomości rozpowszechniają się wirusowo. Granice tej komunikacji są coraz bardziej przesuwalne. Tak samo dzieje się z opinią o organizacji i jej menadżerach. Firmy, a dokładniej liderzy, są rozliczani z deklaracji (misja i wizja) oraz działań nie tylko w ramach samej organizacji, ale też przez ich otoczenie. To jak traktowani są pracownicy zarówno Ci pozostający, jak i Ci odchodzący z niej, ma z każdym etapem rozwoju sieci społecznościowych, coraz większy zasięg. Wystarczy popatrzeć na popularność takich serwisów, jak Glassdoor. Zwiększa to presję i oczekiwania wobec zarządzających firmami. Nie chodzi tu już o wpływ podejmowanych działań na opinie o firmie, ale o coraz bardziej na markę osobistą menadżera, który wraz ze wzrostem popularności platform społecznościowych przestaje być anonimowy. Znajomy znajomego go zna osobiście.  

Dlatego tak istotne jest wykorzystanie całego spektrum narzędzi, aby w sposób, jak najbardziej efektywny kreować wizerunek firmy na rynku pracy, ale także wizerunek własny. Bądź co bądź ten budujemy przez całe życie.

Book Consultation